Markowe uliczki
Krótka i Długa, Wysoka i Niska, Wesoła i Smętna, Biała i Czarna, Prosta i Krzywa, Sucha i Mokra, Otwarta i Zamknięta, Daleka i Bliska, Szeroka i Wąska... przepraszam, żadna z gdańskich ulic nie jest "wąska". Wszystkie są, ciche, spokojne, sielskie, dobre, urocze, jasne, przyjemne, szczodre, zacne i dzielne. Jeżeli ktoś będzie miał wyjątkowe szczęście to trafi na Miłą lub nawet Miłosną. Pechowcy ( gdzież ich nie ma), zapewne przez pomyłkę, znajdą się na Głuchej, Grząskiej, Gnilnej, Pustej, Zimnej lub ... Mylnej. Oczywiście mógłbym tak wymieniać bez końca, gdyż w Gdańsku jest ponad 1600 ulic. Każda z nich ma własną nazwę, jedyną i niepowtarzalną. Oprócz miana mają także i "dusze". Zarówno te, które w pejzażu miasta istnieją już kilkaset lat jak i te całkiem młode, wytyczone i nazwane całkiem niedawno. Ponieważ, jak sądzę, wiem o swoim mieście sporo, spróbuję opowiedzieć o klimatach gdańskich uliczek trochę inaczej niż dotąd czyniono. Dobór będzie całkowicie subiektywny, gdyż podmiotem moich opowieści będą ulice, które znam i lubię, oraz te, o których mogę opowiedzieć coś ciekawego. Krótkie teksty opisujące poszczególne trakty, uzupełnię fotografiami oraz stosownym fragmentem planu Gdańska.
Polskie Szkoły
Ulica Macierzy Szkolnej bardziej przypomina swoim wyglądem deptak spacerowy niż zwykły ciąg uliczny, na którym najczęściej możemy spotkać studentów spieszących na uniwersyteckie zajęcia lub pacjentów zmierzających do pobliskiego szpitala Marynarki Wojennej. Przejeżdżający samochód należy do żadkości. Ta nietypowa sytuacja wywołująca nasze zdziwienie, spowodowana została siłą ludzkiego przyzwyczajenia, gdyż jeszcze nie tak dawno w miejscu obecnej ulicy znajdowała się tylko ścieżka dla pieszych. Twardą nawierzchnię oraz obecne miano ulica Macierzy Szkolnej w Gdańsku otrzymała w latach 70 XX wieku. W podobnej sytuacji znalazły się inne leżące w pobliżu uliczki, które otrzymały gdańskich patronów: Franciszka Bellinga, Tadeusza Czarnowskiego, Ignacego Kurzyńskiego, Bernarda Milewskiego, Władysława Paneckiego - oraz Apolonię i Romana Ogryczaków. Każdy z nich był obywatelem Wolnego Miasta Gdańska i jednocześnie żarliwym polskim patriotą. Jednocześnie wszyscy bez wyjątku, niezależnie od wykształcenia i wykonywanej profesji, działali wspólnie na rzecz największej polskiej organizacji, chroniącej dzieci przed germanizacją. Dzięki Macierzy Szkolnej, od ochronki - tak wówczas nazywano przedszkola - przez szkołę podstawową do gimnazjum, młodzi rodacy mogli zdobywać wiedzę w placówkach, gdzie nikt nie zabraniał im mówić po polsku.




